Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Kryzys twórczy – jak sobie z nim radzić i odzyskać radość tworzenia?

Kryzys twórczy – jak sobie z nim radzić i odzyskać radość tworzenia?

 

Są takie momenty, kiedy siadasz przed sztalugą, otwierasz szkicownik albo przygotowujesz tablet graficzny… i nic się nie dzieje. Cisza. Pustka. Brak pomysłu, brak energii, brak wiary w sens.

 

Kryzys twórczy to doświadczenie, które prędzej czy później dotyka niemal każdego artysty – niezależnie od poziomu zaawansowania. Doświadczali go zarówno początkujący kursanci, jak i mistrzowie tej miary co Vincent van Gogh czy Frida Kahlo.

 

Dobra wiadomość? Kryzys nie jest końcem drogi. Często jest jej ważnym zakrętem.

 

W OKOTEKA.PL wierzymy, że twórczość to proces – a każdy proces ma swoje wzloty i momenty zatrzymania. Przyjrzyjmy się temu zjawisku bliżej.

 

 


Czym właściwie jest kryzys twórczy?

 

 

Kryzys twórczy to stan czasowego zablokowania procesu twórczego. Może objawiać się jako:

 

  • brak pomysłów,
  • nadmierny krytycyzm wobec własnych prac,
  • porównywanie się z innymi,
  • odkładanie rysowania „na później”,
  • poczucie, że wszystko, co tworzysz, jest niewystarczające.

 

To nie jest brak talentu. To nie jest dowód, że „się nie nadajesz”. To sygnał, że coś w Twoim procesie wymaga uwagi.

 

 

 

Skąd bierze się twórcza blokada?

 

 

 

1. Perfekcjonizm

 

 

Chcemy, by każda praca była „najlepsza w życiu”. Efekt? Paraliż.

 

Wielu artystów zmagało się z tym napięciem – także Pablo Picasso, który w różnych okresach swojej twórczości radykalnie zmieniał styl, pozwalając sobie na eksperyment i niedoskonałość.

 

 

2. Porównywanie się z innymi

 

Media społecznościowe pokazują efekt końcowy, nie proces. Widzimy dopracowane ilustracje, perfekcyjne kadry, spektakularne obrazy. Nie widzimy setek nieudanych szkiców.

 

Porównanie potrafi zabić spontaniczność.

 

 

3. Przemęczenie i przebodźcowanie

 

Twórczość wymaga energii. Jeśli jesteś zmęczony, przeciążony pracą lub obowiązkami – mózg wchodzi w tryb przetrwania, nie kreacji.

 

 

4. Brak struktury

 

Paradoksalnie, zbyt duża wolność bywa przytłaczająca. „Narysuję cokolwiek” często kończy się… niczym.

 

 


 

Jak radzić sobie z kryzysem twórczym?

 

 

 

1. Zmień cel: rysuj „brzydko”

 

 

Zamiast próbować stworzyć dzieło życia – narysuj coś niedoskonałego.

Ustal zasadę: 15 minut szkiców bez oceniania. Bez gumki. Bez poprawiania.

 

To ćwiczenie odblokowuje rękę i umysł. Rysuj jakbyś nie była/był to ty, zero skrępowania - po prostu weź jakiś nietypowy przybór do rysowania lub malowania i ruszaj ręką. Niech się dzieje - prawie samo. A później szybko kolejna i kolejna praca. Przekonałem się, że w ten sposób powstają prace, które może same w sobie nie muszą być dziełami (to jest w ogóle niedobre założenie) ale otwierają drzwi do nowych wymiarów twórczych. (Tomasz Wełna) 

 

 

 

2. Wracaj do podstaw



Martwa natura, studium światła i cienia, proste bryły, szybkie szkice postaci.

 

Podstawy mają niezwykłą moc – porządkują chaos. Czasem powrót do rysowania kuli z jednym źródłem światła potrafi przywrócić poczucie kontroli i sprawczości.

 

 

 

 

3. Ogranicz wybór

 

Wybierz jedno medium. Jeden temat. Jedną paletę barw.

 

Ograniczenia pobudzają kreatywność. Wielu artystów rozwijało się poprzez świadome zawężanie środków wyrazu – jak choćby Claude Monet, który wielokrotnie malował ten sam motyw w różnych warunkach światła.

 

 

 

 

4. Twórz rutynę, nie natchnienie

 

Czekanie na „wenę” to pułapka. Profesjonaliści nie czekają – oni siadają i pracują. Po prostu, tak to działa. Ustal, jaki jest Twój cel: rozwój czy tylko przyjemność. Nie możesz mieć obu. 

 

Nawet 20 minut dziennie może zdziałać więcej niż jeden wielki zryw raz w miesiącu.

 

 

 

 

5. Ucz się – ale mądrze

 

Czasem blokada wynika z braku narzędzi. Frustracja pojawia się wtedy, gdy wizja wyprzedza umiejętności.

 

Dobrze poprowadzony kurs rysunku czy malarstwa daje:

 

  • strukturę,
  • konkretne zadania,
  • wsparcie mentora,
  • konstruktywną informację zwrotną.

 

To nie tylko nauka techniki. To bezpieczna przestrzeń do rozwoju.

 

 

 

6. Daj sobie prawo do przerwy

 

Czasem najlepszym ruchem jest… odejść od sztalugi. Spacer, muzeum, rozmowa, cisza.

 

Kryzys bywa czasem etapem inkubacji – pod powierzchnią coś dojrzewa. Czasem nie wiesz, że potrzebujesz przerwy, oddechu. Możesz odczuwać po prostu ogólne zmęczenie - wtedy nic się nie chce. 

 

 

 

 

Kryzys jako etap rozwoju

 

W historii sztuki wiele przełomów poprzedzały momenty zwątpienia. Zmiana stylu, nowy kierunek, odwaga eksperymentu – to często efekt wcześniejszego impasu.

 

Kryzys może oznaczać, że:

 

  • dotychczasowa forma przestała Ci wystarczać,
  • jesteś gotowa/gotowy na kolejny poziom,
  • potrzebujesz nowego języka wizualnego.

 

 

To nie stagnacja. To transformacja.

 

 

 

 

Kilka pytań, które warto sobie zadać

 

  • Czy tworzę dla siebie, czy dla oczekiwań innych?
  • Czy w tworzeniu szukam tylko przyjemności i efektów?
  • Czy pozwalam sobie na błędy?
  • Czy jestem zmęczony?
  • Czy uczę się systematycznie?
  • Czy pamiętam, dlaczego w ogóle zacząłem rysować?

 

 

 

Na koniec – ważna prawda

 

 

Nie jesteś swoim ostatnim rysunkiem.

Nie jesteś chwilą zwątpienia.

Nie jesteś porównaniem do kogoś z internetu.

 


Twórczość to droga. Czasem stroma. Czasem mglista. Ale jeśli czujesz, że rysunek i malarstwo są Twoim językiem – warto przez ten kryzys przejść, a nie zawrócić.

 

Dlatego na naszych lekcjach w OKOTECE uczymy nie tylko techniki. Uczymy wytrwałości, procesu i odwagi tworzenia mimo wątpliwości.

 

Bo sztuka nie polega na braku kryzysów.

Polega na tym, że mimo nich wciąż wracasz do kartki.

 

Jakie są Twoje pytania? Co sądzisz o artykule? Napisz w komentarzu - chętnie odpowiem. Tomasz Wełna 

Komentarze do wpisu (11)

Napisz komentarz
J

Janusz Nawrat

Bardzo dziękuję za ten artykuł. Ja straciłem swego czasu zapał do rysowania, kiedy usiłowałem - z miernym w większości przypadków skutkiem - rysować fotorealistycznie. Dziś, patrząc na to z perspektywy czas, widzę, że to było wręcz niedorzeczne, by konkurować z aparatem fotograficznym w dziedzinie wierności odwzorowania sceny. Odzyskałem ponownie radość, kiedy zacząłem praktykować błyskawiczne szkicowanie. Ono niejako wymusza udzielenie sobie samemu pozwolenia na bycie niedoskonałym, ponieważ w naturę szybkiego szkicu, czy szkicu w ogóle, wpisana jest niedoskonałość. Nie muszę pewnie nikogo przekonywać, jakim to może być wyłomem w sposobie działania dla kogoś, kto przez większość życia cierpiał na perfekcjonizm, który blokuje rozwój i niszczy radość życia. Swobodne "bazgrolenie" pozwoliło mi wyjść z cienia ku słońcu. Dziś bardzo lubię szkicować wszystko i już nie boję się pustej kartki papieru.

B

Beata Pietrzak

Przeczytałam ten artykuł . Od miesiąca nie trzymałam pędzla w rekach. Dziś usiądę przy sztaludze ! Dziękuję

M

Marta KSz

Porównywanie się (chyba 13-14 latkowie mają 12 lat doświadczenia w rysowaniu, bo ja tak nie potrafię) pusta biała kartka, każda praca ma być dziełem życia, szkoda tak dobrego papieru bo znów to co mam w głowie nie umiem odzwierciedlić w ruchu ręki. Wcześniej sztaluga była dla mnie przerażająca, jak to tak stać z ręką mdlejacą. Teraz niewygodnie jest rysować przy stole. Już wiem że trzeba po prostu próbować. Nawet ktoś mi powiedział a może złożysz teczkę na ASP, chyba za późno dla 45latki

E

Ewa Stettner

Panie Tomaszu właściwie odpowiedział Pan na wszystkie moje pytania,wszystkie uwagi są cenne i choć teraz troszkę mniej maluję i nie udaje mi się być na Pana zajęciach,że względu na dużą ilość pracy ,wybrałam kierunek studiów Prawo i najtrudniejszy że wszystkich chyba,to jednak moim marzeniem jest odnaleźć mój własny temat malarstwa i mój styl ,nie z podglądu, tylko z serca. Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie i Panią Darię Ewa Stettner

E

Ewa Stettner

Panie Tomaszu właściwie odpowiedział Pan na wszystkie moje pytania,wszystkie uwagi są cenne i choć teraz troszkę mniej maluję i nie udaje mi się być na Pana zajęciach,że względu na dużą ilość pracy ,wybrałam kierunek studiów Prawo i najtrudniejszy że wszystkich chyba,to jednak moim marzeniem jest odnaleźć mój własny temat malarstwa i mój styl ,nie z podglądu, tylko z serca. Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie i Panią Darię Ewa Stettner

D

Danuta Jakubowska

Nasz drogi Tomku. Ja nie przeżywam aż takich rozterek. jestem już w takim wieku, że nic nie muszę, maluję, bo sprawia mi to ogromną przyjemność. Ja nie utrzymuję się z malowania, nie gonią mnie terminy, zobowiązania do ukończenia obrazu. Pod tym względem, tak myślę, jesteśmy w dużo lepszej sytuacji, niż profesjonalni artyści. Jeśli nie mam weny twórczej, odpuszczam sobie malowanie, słucham i oglądam Twoje lekcje. Po jakimś czasie, dzięki Twoim wspaniałym lekcjom, wraca mi chęć malowania.

H

Henryk Fontański

Dziękuję, Tomaszu. Kryzys twórczy jest zdecydowanie stresujący. Przeczytanie Twojego artykułu z pewnością pomoże osobom doświadczającym tego stanu nie tylko go przezwyciężyć, ale wyciągnąć z niego korzyści. Zapewne wiele osób w kryzysie twórczym ma takie pocieszające intuicje, ale wyłożona tak przejrzyście i przekonująco wiedza na ten temat oraz poparte osobistym doświadczeniem porady pozwalają odbudować optymizm i radość tworzenia.

B

Bogumiła Kubica

Doskonale wiem, o czym Pan pisze....Fajnie, że teraz wiem, jak " mam się czytać". Dzięki:)))

B

Bogumiła Kubica

Doskonale wiem, o czym Pan pisze....Fajnie, że teraz wiem, jak " mam się czytać". Dzięki:)))

M

Marta

W wieku 47 lat poszłam spełniać marzenia na ASP roczne studa podyplomowe. Gdy na pierwszym zjezdzie dostałam modelkę to nie umiałam jej narysować tzn proporcje światłocień i perspektywa. Nagle przyszła myśl że nic nie pptrafię a jako dziecko bardzo lubiłam rysować. Teraz były szybkie szkice czyli model i zniechęciłam się nie umiałam go narysować pozy były trudne i chociaź jest postęp to zastanawiam się czy w ogóle się nadaję. Już miałam ochotę zrezygnować ale nie chcę się poddać bo kicham malować i rysować na pewno mam za mało praktyki. Arrykuł dał mi do myślenia. Baedzo dziękuję za cenne wskazówki.

A

Ania Grabowska

Jeżeli w odpowiednim momencie mojego życia twórczego pojawił się ten artykuł. Podniósł mnie na duchu i zarazem uspokoił, że to nie koniec i nic nie stworzę. Wszystkie moje rozterki i ich źródła, uświadomiłam sobie po przeczytaniu tego wpisu. Dziękuję